rano uwielbiam odsłonić rolete w sypialni i popatrzeć na mój małpi gaj za oknem.
wszystko wsytrzeliło w górę. pąki clematisu pęcznieją i zaraz się otworzą.
powoli rozwija się herbaciana róża pnąca, z którą pięknie kontrastuje, wysoka i wysmukła, jak modelka szafirowa ostróżka. pszczółki przylatują do niej na posiłek.
niżej rozpościerają się łany lawendy. i codziennie zbieram małą garstkę poziomek.
w czerwcowy ciepły wieczór robię szparagi z pomidorami i zielonymi oliwkami.
makaron razowy z podsmażoną na maśle szałwią.
a na deser truskawki. albo jak wczoraj soczysty, schłodzony arbuz.
a za tydzień, mam nadzieję, będą odpoczywać na wyspie Morza Jońskiego...
piątek, 14 czerwca 2013
środa, 1 maja 2013
zaraz moje urodziny
wiosna nie może się wykokosić.
ja czekam, jak na rozgrzanych węglach, na wynik biopsji.
staram się nie myśleć. sadzę nowe roślinki w ogrodzie. a nawet zamierzam jechać do outletu po jakieś fidrygałki/
zrzucam zimowe "zapasy" wokół talii.
1 maja niech się święci.
ja czekam, jak na rozgrzanych węglach, na wynik biopsji.
staram się nie myśleć. sadzę nowe roślinki w ogrodzie. a nawet zamierzam jechać do outletu po jakieś fidrygałki/
zrzucam zimowe "zapasy" wokół talii.
1 maja niech się święci.
poniedziałek, 4 marca 2013
przednówek
w marcu jak w garncu.
podobnie "kotłuje się we mnie". oczekiwanie na wiosnę uskrzydla. a po chwili zbierają się czarne chmury myśli...
czuję się przezroczysta...
podobnie "kotłuje się we mnie". oczekiwanie na wiosnę uskrzydla. a po chwili zbierają się czarne chmury myśli...
czuję się przezroczysta...
niedziela, 10 lutego 2013
o!
ostatni weekend karnawału.
czarownie!
od jutra mam tydzień urlopu. mój organizm, chyba z nadmiaru szczęścia, poczuł rozluźnienie i właśnie leczę przeziębienie...
szkoda gadać!
tylko kot Lucek zadowolony. pańcia jest na usługach i można się nieźle rozwalać na kocyku obok...
poza tym czekam na wiosnę. zacznę od posiania kwiatów na sadzonki do ogródka. najbardziej jestem ciekawa, czy przysłane nasionka są naprawdę werbeną patagońską, czy zwykłą werbeną (to by mnie baardzo zasmuciło!)
czarownie!
od jutra mam tydzień urlopu. mój organizm, chyba z nadmiaru szczęścia, poczuł rozluźnienie i właśnie leczę przeziębienie...
szkoda gadać!
tylko kot Lucek zadowolony. pańcia jest na usługach i można się nieźle rozwalać na kocyku obok...
poza tym czekam na wiosnę. zacznę od posiania kwiatów na sadzonki do ogródka. najbardziej jestem ciekawa, czy przysłane nasionka są naprawdę werbeną patagońską, czy zwykłą werbeną (to by mnie baardzo zasmuciło!)
poniedziałek, 21 stycznia 2013
zima trzyma!
zimowo, śniegowo, mroźnie.
kilka dni zaległego urlopu na podratowanie organizmu.
oko mam kaprawe, jakieś zapalenie, opuchnięta powieka.
z domu nie chce się wychodzić. na ocieplenie planuję tydzień w Grecji.
zaległe filmy, gazety i ... sterta prasowania.
kocio Lucio wysypia się jak mops na kanapie. a rano świruje, budzi, zawodzi bo się nudzi.
w lutym może będzie krótkie zimowisko z kuligiem. wskazany śnieg i lekki mróz.
kilka dni zaległego urlopu na podratowanie organizmu.
oko mam kaprawe, jakieś zapalenie, opuchnięta powieka.
z domu nie chce się wychodzić. na ocieplenie planuję tydzień w Grecji.
zaległe filmy, gazety i ... sterta prasowania.
kocio Lucio wysypia się jak mops na kanapie. a rano świruje, budzi, zawodzi bo się nudzi.
w lutym może będzie krótkie zimowisko z kuligiem. wskazany śnieg i lekki mróz.
wtorek, 1 stycznia 2013
2013
niemożliwe!
noworoczny poranek słoneczny. okupuje kanape przyodziana w nowy elegancki szlafrok.
nie moglam spac po sylwestrowym winie, ktorego wcale duzo nie wypilam.
zaraz po osmej wracalam do domu. a tu kontrola policji na okolicznosc alkoholu. szczesliwie pan policjant spojrzal w moje prytomne oczy i kazal jechac. ufff. niby trzezwa ale jednak zawsze jest minimalne ryzyko ze cos w organizmie zostalo.
poczytuje to za dobra wrozbe noworoczna!
oby zdrowie i szczescie nam dopisywalo przez najblizsze 12 miesiecy!
noworoczny poranek słoneczny. okupuje kanape przyodziana w nowy elegancki szlafrok.
nie moglam spac po sylwestrowym winie, ktorego wcale duzo nie wypilam.
zaraz po osmej wracalam do domu. a tu kontrola policji na okolicznosc alkoholu. szczesliwie pan policjant spojrzal w moje prytomne oczy i kazal jechac. ufff. niby trzezwa ale jednak zawsze jest minimalne ryzyko ze cos w organizmie zostalo.
poczytuje to za dobra wrozbe noworoczna!
oby zdrowie i szczescie nam dopisywalo przez najblizsze 12 miesiecy!
środa, 5 grudnia 2012
grudniowo
krótkie dni mnie męczą. zupełnie nie czekam na święta. nie mam pomysłu na prezenty. i nie bardzo mi się chce. starzeję się??
najchętniej bym wyjechała w jakieś urocze miejsce i zaszyła się w miłym hoteliku.
ciekawe, czy jeszcze mi się zmieni?
najchętniej bym wyjechała w jakieś urocze miejsce i zaszyła się w miłym hoteliku.
ciekawe, czy jeszcze mi się zmieni?
Subskrybuj:
Posty (Atom)